XXI wiek. W Polsce wciąż
na tronie zasiadają Piastowie. Mieszko I nie przyjął chrztu.
Gosia po ukończeniu medycyny jedzie na wieś na obowiązkową roczną praktykę u szeptuchy.
Gosia po ukończeniu medycyny jedzie na wieś na obowiązkową roczną praktykę u szeptuchy.
SZEPTUCHA - wiejska znachorka,
tradycyjna Baba Jaga, ktoś, do kogo udaje się potrzebujący podstawowej
medycznej pomocy i rady. Kobieta, której specjalnością jest ziołolecznictwo.
Operuje także w sferze nieco bardziej magicznej, której zwykły doktor medycyny
nie jest w stanie ogarnąć.
Katarzyna Berenika
Miszczuk swoją pierwszą powieść „Wilk” napisała w wieku 15 lat. Książka,
została jednak opublikowana dopiero trzy lata później przez wydawnictwo MUZA
SA. Od 2010 roku związana jest z wydawnictwem W.A.B. oraz Uroboro.
Autorka ma na swoim koncie dwanaście powieści oraz dwa opowiadania. Z wykształcenia jest lekarką.
Autorka ma na swoim koncie dwanaście powieści oraz dwa opowiadania. Z wykształcenia jest lekarką.
| lubimyczytac.pl |
W 2017 roku jej powieść "Szeptucha" otrzymała tytuł Najlepszej Powieści Roku 2016
w kategorii literatura fantasy portalu lubimyczytać.pl. Stop! To budzi wątpliwości... przynajmniej już po lekturze „Szeptuchy”.
W tym tworze jest jeden
plus, duży lecz przyćmiony przez mrok wad. Mianowicie, beztroski, gawędziarki
styl autorki. Dzięki któremu czytelnik może, dosłownie, płynąć poprzez treść.
Przez bezczelnie zaserwowaną naiwną, pełną niedociągnięć i
niedomówień historię.
Miszczuk w tej powieści
pokazała przede wszystkim niekonsekwencję. Poczynając od kreacji świata, choć
ciężko nazwać cienki i ulotny niczym bańka mydlana, mazisty zarys kreacją.
Ten zabieg nie mógł się udać.
Ten zabieg nie mógł się udać.
Stolica państwa piastów
w Warszawie?! Błagam! Warszawa nie była domeną piastów. Podczas zaproponowanego
przez autorkę obrotu spraw, to miast mogło wcale nie zostać założone. Ba!
Granice naszego kraju mogły wyglądać całkowicie inaczej. Skąd w ogóle wzięło
się Królestwo Polskie, skoro ziemie polskie były pierwotnie księstwem? Prężnie
rozwijające się państwo odcięte od chrześcijańskich podwalin kultury zachodu?
To nie mogło mieć miejsca. Rozumiem, iż to fikcja literacka, ale fikcja literacka
nie podparta żadnym wyjaśnieniem, żadną podwaliną jest jak rak. Nowotwór, który
toczy zdrowy czytelniczy organizm.
Natomiast, Gosława
Brzózka to jedna z najbardziej nieudolnych, wkurzających i durnych postaci z
jakimi może mieć do czynienia współczesny czytelnik. Po młodej lekarce
spodziewałam się czegoś więcej niż kleszczowa fobia, wstręt do przyrody,
obsesja wywołana obiektem męskim, głupoty przykrytej pod wymówką nowoczesnego
podejścia do życia
i nadużywania specyfików przeciwko nadkwasocie.
i nadużywania specyfików przeciwko nadkwasocie.
Ci którzy,
liczyli chociażby na ten płonny romans, tak mocno podkreślany przez
marketing
i promocję książki... będą niepocieszeni. Dostaną co najwyżej zalążek tej „wielkiej miłości” obiecanej na czwartej stronie okładki. W sumie, jej jednostronne oblicze przedstawione
z perspektywy dwudziestoczteroletniej, niedoszłej, niewyobrażalnie napalonej szeptuchy, która kieruje swoje niespełnione chucie w kierunku praktykanta bielińskiego żercy.
i promocję książki... będą niepocieszeni. Dostaną co najwyżej zalążek tej „wielkiej miłości” obiecanej na czwartej stronie okładki. W sumie, jej jednostronne oblicze przedstawione
z perspektywy dwudziestoczteroletniej, niedoszłej, niewyobrażalnie napalonej szeptuchy, która kieruje swoje niespełnione chucie w kierunku praktykanta bielińskiego żercy.
„O, cholera jasna! Poczułam, że robi mi się gorąco. Jakiż on jest przystojny!
To powinno być zabronione. Tacy mogą być tylko aktorzy i piosenkarze, których nie da się dotknąć. Bo ja miałam wielką ochotę go dotknąć.” (To i tak jest delikatne.)
To powinno być zabronione. Tacy mogą być tylko aktorzy i piosenkarze, których nie da się dotknąć. Bo ja miałam wielką ochotę go dotknąć.” (To i tak jest delikatne.)
Kreacja bohaterów leży i
kwiczy. Baba Jaga, okazuje się chyba najbardziej zjadliwą postacią. Choć matka
Gosi również ma w sobie pewien potencjał. Szczególnie, gdy wyskakuje
z pewnym wyjazdem zamiast spędzić w tym czasie czas ze swoją jedynaczką.
A świat magiczny zaczyna rozkręcać się dopiero po przepołowieniu tego tworu. Obiecany humor też gdzieś przepadł, a salwy śmiechu zostały zamienione na nikłe, często złośliwe uśmieszki.
z pewnym wyjazdem zamiast spędzić w tym czasie czas ze swoją jedynaczką.
A świat magiczny zaczyna rozkręcać się dopiero po przepołowieniu tego tworu. Obiecany humor też gdzieś przepadł, a salwy śmiechu zostały zamienione na nikłe, często złośliwe uśmieszki.
„Słyszałam co nieco o tych "biesiadach" na wsiach. Podobno, po
każdej takiej imprezie dziewięć miesięcy później, wzrastał w naszym cudownym
kraju przyrost naturalny.” Ha, ha, ha. Śmiechom nie było końca. I tak cały
czas.
Szeptucha? Tytuł nie
odzwierciedla "jajca", które jest w nim zawarte. Można spodziewać się
„fajerwerków”, słuchając opinii czytelników. Historia posiada mnóstwo
niedociągnięć, jest płytka i banalna. Nic ponad przeciętność. Styl
autorki-lekarki delikatnie ratuje całokształt,
ale całość może doprowadzić do zawodu. Szczególnie osobę oczekującą „czegoś” więcej
po tej powieści.
ale całość może doprowadzić do zawodu. Szczególnie osobę oczekującą „czegoś” więcej
po tej powieści.
| Foto: istock |
G.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz