niedziela, 9 października 2016

Rick Riordan
MAGNUS CHASE I BOGOWIE AZGARDU-1 MIECZ LATA


MAGNUS CHASE nie jest asgardzkim odpowiednikiem Percy’ego Jackson’a! Nie należy do drużyny grzecznych chłopców. Może kiedyś był bliżej tej kategorii, ale wszystko zmieniło się przed dwoma laty, kiedy własna mam kazała mu uciekać, a potem sama zginęła. Od tamtej pory chłopak  jest bezdomnym, walczy o przetrwanie na ulicach Bostonu. Dzięki własnemu sprytowi i inteligencji jest zawsze o krok przed policją i kuratorami! Punkt dla tego gościa! Pewnego, zimowego dnia Magnus dowiaduje się, że mundurowym robi konkrecję jego własny wuj Randolph – facet, przed którym zawsze ostrzegała go mama. Gdy usiłuje przechytrzyć wuja, wpada wprost w jego ręce. Randolph opowiada mu coś, co dla Magnusa brzmi jak brednie o skandynawskiej historii i jego dziedzictwie – zaginionej od tysiącleci broni. Jednak układanka porozsypywanych elementów, powoli zaczyna składać się w sensowną całość.  Z zakamarków pamięci Magnusa powracają opowieści o bogach Asgardu, wilkach i Ragnaroku – dniu sądu. Niestety, nie ma czasu na zastanawianie się nad tym, gdyż świat zostaje zaatakowany przez ogniste olbrzymy i Magnus musi wybrać między własnym bezpieczeństwem a życiem wielu niewinnych ludzi. Czasami na rozpoczęcie nowego życia jedynym sposobem jest… ŚMIERĆ.



Osobiście bardzo sentymentalnie podchodzę do tej powieści. Powodem jest chociażby to, że bardzo cenie twórczość Rick’a Riordan’a. Percy Jackson skradł moje serce już jakiś czas temu. Muszę przyznać, że jestem w nim beznadziejnie zakochana. Rick Riordan ponownie przystąpił do ataku na moje życie emocjonalne, kreując Magnus’a Chase’a. Zakochałam się bez pamięci w tej młodej, żywej i nieziemsko pociągającej wersji Kurta Cobaina! Do tego chłopak nie ma nałogów (do tej chwili!). Nie jest tajemnicą, iż Magnus to kuzyn Annabeth Chase z „Perscy Jackson i bogowie olimpijscy”.  Nie wiem dlaczego, ale największym sentymentem pałam właśnie do riordanowskiej odsłony Lokiego!




„Miecz Lata” jest pierwszą częścią serii Magnus Chase i bogowie Asgardu. W jej skład wchodzi siedemdziesiąt dwa rozdziały oraz epilog. Ponad to na skrzydełku przedniej części okładki możemy znaleźć rekomendację takich geniuszy pisarskich jak Harlan Coben czy Cassandra Clare. Sama książka jest dedykowana właśnie dla Cassandry Clare. Osobiście mam nadzieję, że w kolejnych częściach będzie więcej bezpośrednich nawiązań do serii Riordana o greckich herosach. Książka jest napisana bardzo przystępnym językiem. Czyta się ją bardzo szybko. Jest nafaszerowana bardzo pozytywnym humorem w riordanowskim stylu. 



Idealna pozycja na jesienno-zimowy długi wieczór!


G.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz